Cudze chwalicie swego nie zwiedzacie…

Cudze chwalicie swego nie zwiedzacie…

Kto z nas wyobrażał sobie Paryż bez słynnego Luwru, albo Nowy York bez Muzeum Sztuki Współczesnej? Prawie każdy turysta, który był w tych miastach odwiedził te muzea. A muzea położone blisko naszego miejsca zamieszkania są przez nas zapominane. Oczywiście nie są one tak słynne, jak te wymienione powyżej, ale dlaczego cudze chwalimy, a swego nie zwiedzamy?

Niezaprzeczalnymi dowodami na to, że jednak nie zwiedzamy swoich regionalnych zabytków i eksponatów jest wynik ankiety, który jednoznacznie stwierdza, że tylko 34 % ankietowanych zwiedziło okoliczne muzea, a aż 82 % nie słyszało w ogóle o Izbie Pamięci w Zespole Oświatowym w Niemojkach czy o Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Znacznie lepiej ankieta wypadła w stosunku do Pałacu w Korczewie, bo ten zwiedziło prawie 67 %. Większość ankietowanych to młodzież, a wiemy, że wiele z nas na myśl o wycieczce do muzeum wyraża znudzenie i niechęć. Hasło- muzeum tylko w nielicznej części młodzieży budzi zainteresowanie i rzadziej zachwyt. Postanowiliśmy przekonać się o tym sami, na własnej skórze! I wyruszyliśmy w podróż ale nie do Warszawy czy Krakowa a znacznie bliżej…

Muzeum Diecezjalne w Siedlcach nie jest zwykłym budynkiem pełnym zakurzonych eksponatów. Tam w poczekalni już czuć tę osobliwą atmosferę, trochę chłodu, specyficznego zapachu. Lecz tu słychać jeszcze chóralny śpiew gregoriański, co tworzy jedyny w swoim rodzaju klimat. Wchodząc dalej czeka nas kolejne zaskoczenie, tu nie przytłacza nas ilość eksponatów, oświetlenie bijące po oczach i wyczerpujące opisy do obrazów. W tym miejscu wszystko jest przemyślane. Kolor ścian świetnie współgra z eksponatami, a półmrok tworzy atmosferę zadumy. Można usiąść na podłodze i spokojnie podziwiać eksponaty, choć w tym pomieszczeniu jest ich niewiele. Na początku pani kustosz Dorota Pikula zwraca naszą uwagę na figurkę Chrystusa Króla. Stara się zaangażować nas w rozmowę i aktywny odbiór dzieł, co rzadko zdarza się w muzeach. I gdy uważniej przyjrzymy się tej oto postaci zauważymy jej nieproporcjonalną budowę, za duża głowa w stosunku do reszty ciała. „Ale to nie jest ważne”- jak mówi pani kustosz. „Ludzie w tamtych czasach nie zwracali uwagi na wygląd, kanony ciała. Ważny był symboliczny przekaz tej postaci”. Kolejne eksponaty ukazują się naszym oczom: pierwsza z ksiąg pisana po łacinie, obraz. I można zauważyć, że nadal jest ciekawie, słuchamy następnych opisów z zainteresowaniem i dowiadujemy się nowych rzeczy. Większość z nas przechodząc pewnie obok jednego z obrazów popatrzyłaby i przeszła obojętnie, ale tu odkrywamy, że każdy symbol, gest ma znaczenie. Czy wiedzieliście, że postać Świętego Józefa ukazanego w cieniu może coś oznaczać, a spodziewalibyście się, iż namalowanie Maryi większej od reszty osób to nie błąd malarza, a starannie przemyślany symbol? To wszystko coś oznacza, św. Józef jest przedstawiony w cieniu, bo w tym dziele ma dominować Nowy Testament, Maryja jest większa aby przyciągnąć uwagę wierzących, bo przecież w czasie, kiedy powstawał ten obraz panowała reformacja, która kwestionowała rolę i znaczenie Maryi. Analizujemy tak kolejne obrazy i przechodzimy do tego najbardziej strzeżonego i słynnego, jednego z sześciu najcenniejszych obrazów w Polsce. Siadamy przed nim oddzieleni barierką, w rogu pomieszczenia znajduje się kamera, a sam obraz chroni pancerna szyba. I mogłoby się wydawać, że te wszystkie zabezpieczenia zniszczą cały klimat, lecz nic bardziej mylnego. „Ekstaza św. Franciszka” El Greco- jedyne dzieło malarza w Polsce, genialny obraz wciągający nas w swoją głębię i uderzający symboliką. Na pierwszy rzut oka przerażający, budzący grozę poprzez obecność ludzkiej czaszki i zimnych barw, lecz nie to jest jego zadaniem. Ten oto obraz ukazuje nam olbrzymią miłość św. Franciszka do

Boga, a Bóg to nasz czuły i kochający Ojciec ,do którego zawsze każdy człowiek może się zwrócić.

Na tym właśnie obrazie kończy się zwiedzanie muzeum, jak dla mnie bardzo szybko- za szybko. Wychodząc na zatłoczoną ulicę nadal mam przed oczami to cudowne dzieło.

Poruszając się dalej tropem okolicznych zabytków i dum regionalnych- przemieszczamy się do Niemojek. To mała wieś położona nieopodal Łosic, a naszym celem jest Zespół Oświatowy w tej oto miejscowości, a dokładniej Szkolna Izba Pamięci. W szkole w jednej z sal lekcyjnych- historycznej znajduje się wystawa poświęcona II wojnie światowej i historii regionu, ale nie jest to kilka eksponatów postawionych gdzieś w rogu, większość z nich jest ułożona w wielu gablotach, a niestety na wiele z nich nie ma miejsca, bo klasa jest dość mała i nie pozwala na zaprezentowanie całości zbiorów. W jednej z gablot możemy podziwiać mundury z okresu II wojny światowej oraz pociski, elementy broni. Pani Gochnio opowiedziała nam w sposób intrygujący o miejscowych zbiorach i historii Ziemi Łosickiej. Spotykamy tutaj pozostałości z czasów prehistorycznych ale też pamiątki po pobycie Stefana Żeromskiego czy Barbary Wachowicz.

I mimo, iż takie eksponaty mamy w zasięgu ręki to nadal większość z nas nie wie, że obok nas jest takie miejsce, w którym możemy je oglądać.

Nasza podróż trwa nadal i zatrzymujemy się na ostatnim przystanku, czyli w Korczewie. Jest to niesamowite miejsce, które w szybkim czasie odzyskuje świetność i wygląd pamiętający dawne, dobre czasy.. Pani Beata Hariss odrestaurowuje pałac, który niezaprzeczalnie jest dumą Korczewa i gdzie możemy poznać całe mnóstwo pamiątek i eksponatów związanych z Cyprianem Kamilem Norwidem- przyjacielem państwa Ostrowskich, właścicieli Korczewa. Wokół pałacu rozciąga się przepiękny park z alejami i ciekawymi okazami flory, skąd możemy podziwiać piękny widok na Drohiczyn. Pomiędzy drzewami i alejkami parkowymi ukryty jest magiczny kamień- menhir, który jak głosi legenda spełnia życzenia- może warto sprawdzić jego moc ! W pięknej scenerii pałacu i parku odbywają się również ciekawe imprezy plenerowe, m.in.zimowe wyścigi psich zaprzęgów.

W pobliżu nas jest tyle ciekawych obiektów, które tylko czekają na nasze zainteresowanie i „ odkrycie” Warto jest więc poznać historię własnej miejscowości i okolicznych wsi- regionu, a taką okazję mamy na każdym kroku. A więc chwalmy i zwiedzajmy nasze muzea i zabytki, aby móc powiedzieć- cudze chwalimy, ale swoje też znamy…

Dominika Pawluk- uczennica kl.I D- humanistycznej z elementami dziennikarstwa